Zamknięte (Otwarte) Drzwi?

W kilku ostatnich wydaniach gazety pisaliśmy o wątpliwościach związanych m.in. z organizacją remontów w prowadzonym przez stowarzyszenie Otwarte Drzwi klubie młodzieżowym „Dobre Flow” (klub funkcjonuje w miejskim lokalu użytkowym), których wykonawcą (zgodnie z urzędową notatką koszt remontu miał wynieść 170 tys. zł, z czego wykonawcy zapłacono na razie 130 tys. zł) – był Jacek Wachowicz, właściciel firmy budowlanej, do niedawna wiceprzewodniczący Rady Dzielnicy Praga Północ. Po szczegóły odsyłamy czytelników do poprzednich wydań dostępnych na www.ngp.pl.

Stowarzyszenie OD nadesłało nam „sprostowanie”, które także opublikowaliśmy. Pisząc o „transparentności” działań, szefowa OD zarzuciła redakcji podawanie niesprawdzonych informacji. Ponieważ nie jesteśmy nieomylni, a nasze informacje uznawaliśmy za pewne, poprosiliśmy stowarzyszenie o nadesłanie kopii dokumentów, które albo przekonałyby nas, że nie mamy racji, albo… potwierdziłyby zarzuty. Przypomnijmy, co zawierała nasza prośba:

(…) przedstawimy w „Nowej Gazecie Praskiej” stanowisko Stowarzyszenia w przedmiotowej sprawie, jednak w celu zaprezentowaniu szerszego kontekstu sprawy, a tym samym, ustosunkowania się do treści opisanych w urzędowej notatce sporządzonej po spotkaniu p. Jacka Schmidta z p. Ryszardem Kędzierskim, prosilibyśmy o przekazanie dodatkowych informacji:

1. zasad (w tym szczegółów umowy) na podstawie których w ramach klubu „Dobre Flow” funkcjonuje Pracownia Otwarta Praga del Arte, a tym samym przy Kawęczyńskiej 16 działa p. Jacek Schmidt

2. rzeczywistego kosztu remontu klubu (jeśli wskazana przez p. Jacka Schmidta i kwota podana w urzędowej notatce sporządzonej przez pracownika Urzędu Dzielnicy Praga Północ jest nieprawdziwa)

3. kopii zapytania ofertowego oraz informacji o wyborze najkorzystniejszej oferty (tj. zaproponowanej przez p. Jacka Wachowicza) – na stronie internetowej Stowarzyszenia nie znaleźliśmy takiej informacji, pomimo, że publikowane są na niej zapytania ofertowe dotyczące innych (w tym również znacznie tańszych) spraw.

4. kopii wniosków konkursowych składanych przez Stowarzyszenie w konkursach, o których jest mowa w urzędowej notatce. (…)

Ku naszemu zdumieniu co do treści, odpowiedź nadeszła już po ukazaniu się papierowego wydania gazety. Publikujemy ją w całości, z zachowaniem oryginalnej pisowni.

Szanowni Państwo,

dziękujemy za zainteresowanie Stowarzyszeniem oraz jego działalnością.
Jednocześnie oświadczamy, że jako organizacja pozarządowa, ubolewamy iż Państwa uwaga skierowana jest na obszary nie związane z Naszą statutową działalnością (a mamy w tym zakresie czym się pochwalić!).

Prowadzenie organizacji takiej jak Nasza, która ma możliwość przyjmowania dobrowolnych wpłat od każdego (nawet od anonimowych osób), jest uzależniona w zdecydowanym stopniu od dobroci serc tych którzy Nas wspierają. Osoby które są Naszymi podopiecznymi to osoby, które często nie mogłyby uzyskać pomocy gdziekolwiek indzie, stąd i każda pomoc (szczególnie wolontariat) jest mile widziana - i nie przeprowadzamy tu selekcji, liczy się jedynie chęć niesienia pomocy drugiemu człowiekowi.

Sygnalizujemy jedynie, iż forma oraz sposób prowadzenia przez Państwa wywiadu w zakresie wewnętrznych spraw Stowarzyszenia wywołuje Nasz dyskomfort i zwracamy się z prośbą o zaprzestanie prowadzenie czynności przypominających śledztwo, gdyż w Naszym przekonaniu ma to na celu coś dalece odmiennego niż wartości którymi kierujemy się na co dzień.

Jednocześnie zachęcamy Państwa do przyłączenia się do Naszej misji - w dowolnej formie - co pozwoli lepiej poznać „brutalne” realia funkcjonowania organizacji która pomaga tym którym nikt nie chce pomóc.

Deklarujemy, iż każdą formę pomocy przyjmiemy z otwartymi rękami (bo u Nas wszystko jest otwarte nie tylko drzwi:)

Z wyrazami szacunku
Marta Perkowska
Prezes Zarządu Głównego Stowarzyszenia Otwarte Drzwi

 

Okazuje się zatem, że stowarzyszenie jest całkowicie zamknięte na argumenty i nie ma nic do powiedzenia poza oklepanymi frazesami. Na żadne konkretne pytanie nie odpowiada, albo nie umie (?) odpowiedzieć. Tymczasem NGP ani słowem nie zakwestionowała samej działalności stowarzyszenia na rzecz dzieci i młodzieży.

Uważaliśmy jedynie, że niezbędna jest jasność co do procedur i sposobu wydania każdej sumy od darczyńców, a zwłaszcza tak ogromnej, przy tym – w przedziwny sposób akurat „połkniętej” przez – dziwnym trafem – radnego i zarazem wiceprzewodniczącego rady dzielnicy.

Do sprawy na pewno będziemy wracać.