Katastrofa liberatora na Śliwicach

Tuż przy skrzyżowaniu ulicy Jagiellońskiej i Batalionu Platerówek (dawniej Pożarowa) stoi niepozorny kamień z tablicą pamiątkową. Upamiętnia jeden z tragicznych lotów, jakie siły alianckie odbyły w sierpniu 1944 roku z pomocą Powstaniu Warszawskiemu. To jedna z dwóch tego typu katastrof na praskim brzegu Wisły, jedyna na Pradze Północ.

Oto fragment relacji naocznego świadka, nieżyjącego już mieszkańca Śliwic, Stefana Brzozowskiego:

W dniu 15 sierpnia 1944 r. wieczorem, po odezwaniu się syren alarmowych zwiastujących kolejny nalot, gdy ubierałem się, aby zejść do schronu, spojrzałem przez okno w kierunku północnym i zobaczyłem nisko nadlatujący - jakby na mój dom, srebrzysty i palący się samolot. Ze skrzyżowania skrzydeł i kadłuba buchał pióropusz ognia na podobieństwo przylepionej owalnej muszli. Sparaliżowany strachem, że spada na mój dom spostrzegłem jednak, że skręcił w bok. [...] Rozbił się zaledwie o 200 - 300 m dalej, na polu, gdzie dziś stoją budynki FSO. Spadając zawadził o kominy skrajnego budynku przy ul. Gersona 3 (jednopiętrowego, jak wszystkie wówczas domy na osiedlu). Przeżycie strachu było dla mnie tak silne, że nie mogłem spać przez kilka następnych nocy. Wspomnienie tego zdarzenia, jak żywe, trwa we mnie do dziś..."

O kolejnych rocznicach tych tragicznych wydarzeń nie zapominają mieszkańcy osiedla Śliwice. Są przekonani, że tylko dzięki przytomności umysłu pilota i jego wysiłkom nie ucierpiała ludność cywilna.

Podczas tej misji zginęła cała załoga samolotu Liberator.: Kpt. pil. N. van Rensburg, LT pil. R.A.Lavery, LT. Obs. J.C.Branch Clark, Wt.offr. P.W. Stafford, Sgt. E.H. Tuner (RAF), W. Offr. J.A. Meyer.

Piloci - poza jednym - pochodzili aż z Republiki Południowej Afryki.
Cześć ich pamięci!


Kr.

3637