Bliżej 1920 roku

13 sierpnia Praga Północ w różnych formach artystycznych przybliżyła mieszkańcom wydarzenia sprzed 90 lat.

Na ścianie budynku Urzędu Dzielnicy umieszczona została tablica z napisem: "Tu od czerwca do sierpnia 1920 roku formowały się pododdziały 236 pułku piechoty armii ochotniczej". Tablicę poświęcił abp Henryk Hoser, odsłonięcia dokonały: przewodnicząca Rady Dzielnicy Elżbieta Kowalska-Kobus i posłanka Alicja Dąbrowska. W Galerii konferencyjnej Urzędu otwarta została wystawa dokumentalna Pawła Elszteina "Rok 1920 na prawym brzegu Warszawy". Autor zaprezentował na niej zdjęcia, reprodukcje dokumentów, wycinki prasowe, malarstwo, grafikę oraz relacje świadków wydarzeń.

Jak udało się Panu zebrać tak bogaty materiał? - zapytaliśmy Pawła Elszteina.

To była duża praca. Trzeba było przewertować co najmniej pół tony książek i czasopism. Literatura przedmiotu jest bardzo bogata. Najwięcej skorzystałem z wydanego kilka lat temu 2-tomowego dzieła "Bitwa Warszawska 1920 roku" (1500 stron), które współfinansowała Fundacja Józefa Piłsudskiego. Są tam autentyczne rozkazy dowódców; wiemy jak i co było na poszczególnych frontach, gdzie były braki. Wszystko dokumentowane jest przez dowódców frontów, począwszy od Rydza Śmigłego, skończywszy na generale Lakiniku-Osińskim. Przy tak dużej ilości materiałów najtrudniejszym zadaniem było wybrać coś, co może zaciekawić mieszkańców Pragi, ponieważ finał Bitwy Warszawskiej rozegrał się na prawym brzegu Wisły: Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Ossów - to właśnie były te miejsca, gdzie Armia Czerwona została doszczętnie pokonana, przegoniona dalej na wschód. Moim celem było upamiętnienie 90. rocznicy tych wydarzeń i w syntetycznym skrócie pokazanie tego młodzieży szkolnej, która we wrześniu będzie mogła obejrzeć wystawę.

Dlaczego Bitwę Warszawską nazywa się "Cudem nad Wisłą"?

Cudem był zryw, ogromne zaangażowanie młodzieży, harcerzy, akademików. Był to swego rodzaju cud - przecież Polska powstała zaledwie 2 lata temu; jeszcze wszystko było zniszczone. Mogło się wydawać, że nikt się nie poderwie, bo ludzie mają dosyć wojny. Historycy odnotowują, że łatwiej było zdobyć karabin francuski niż jakiekolwiek buty albo cukier czy środki żywnościowe; chleb był na kartki. Drugi cud rozegrał się pod Radzyminem - miastem, które przechodziło z rąk do rąk: raz zajmowali je bolszewicy, raz - nasi. Strasznie się wykrwawiali. Niewątpliwie, pomogła wiara w Matkę Boską, wiara, że Pan Bóg się nami opiekuje. Śmiało też można nazwać cudem, że zwyciężali nasi żołnierze, którzy nie zawsze byli przepisowo umundurowani: jedni mieli mundury jasnobłękitne armii francuskiej (hallerczycy), inni - zielone, z jakiegoś demobilu amerykańskiego, jeszcze inni - jakieś przygodne ubrania; studenci występowali w swoich białych czapkach; nie wszyscy mieli buty. Marszałek Piłsudski, przyjmując defiladę ochotników ubolewał (zostało to zanotowane w jego pismach), jak patrzy na tych chłopaków, co mają takie gorące serca, a idą boso, z karabinami, bronić Ojczyzny. Był to zryw niesłychany.

A strategia?

Oczywiście. To był geniusz Piłsudskiego i grupy generałów. Można tu wymienić gen. Józefa Hallera, gen. Władysława Sikorskiego, dowódcę armii gen. Sosnkowskiego, gen. Rydza-Śmigłego. Wśród najwyższych dowódców była również misja sojusznicza, w której ze strony francuskiej był gen. Weygand; ten bohater francuski z okresu wojny światowej starał się być doradcą. Nie zawsze się zgadzał z Piłsudskim, a Piłsudski - z nim. Prowadził własną strategię, ale Weygand był doradcą w sztabie jako doświadczony żołnierz. Alegorię Bitwy Warszawskiej przedstawił w swoich obrazach Kossak i inni artyści. Symbolem stał się ks. Ignacy Skorupka, który poległ w bitwie pod Ossowem. Nie prowadził oddziałów wojskowych, był kapelanem, dbał o to, by być przy rannych, nieść pomoc, umierających pojednywać z Bogiem. Szedł w szeregu żołnierzy, nie na czele. Obrazy pokazujące go na czele oddziału, z krzyżem - to impresje. Mówię to nie z literatury, lecz z opowiadań jego bratanka, też Ignacego Skorupki, któremu tę wiedzę przekazał ojciec, Kazimierz Skorupka - słynny harcerz, bohater Szarych Szeregów, współtwórca Szarych Szeregów na Pradze. Ignacy Skorupka jest symbolem bohaterstwa obywateli, kapłanów, żołnierzy.

Podczas wernisażu wystawy Paweł Elsztein otrzymał Odznakę Honorową "Zasłużony dla kultury polskiej", przyznaną przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego, na wniosek Towarzystwa Przyjaciół Warszawy, za wieloletnią pracę na rzecz utrwalania historii i kultury Pragi. Wystawa "Rok 1920 na prawym brzegu Warszawy" czynna będzie do końca września.

Wieczorem 13 sierpnia w katedrze św. Floriana odprawiona została uroczysta msza święta, a po niej koncert - widowisko historyczne "Rycerstwo Orła Białego - 1410 - 1683 - 1920", w wykonaniu Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego.

"Praga i katedra są godnym miejscem uczczenia 90. rocznicy Bitwy Warszawskiej; leżą blisko Radzymina i Ossowa, gdzie toczyły się walki - mówi Adam Martin, dyrektor naczelny i artystyczny Zespołu. - Chcieliśmy zaprezentować program w pełnej obsadzie 120 osób, z baletem, chórem i orkiestrą - przed katedrą, w miejscu, gdzie niedawno stał ołtarz papieski, obok pomnika ks. Ignacego Skorupki. Przeniesienie widowiska do wnętrza katedry zmusiło nas do pewnych ograniczeń: rezygnacji z tańców, rezygnacji z rekwizytów, takich jak szable czy kufle, z którymi śpiewamy "kurdesza". Mimo tych ograniczeń, zespół wystąpił w pełnym składzie.

Tworząc scenariusz, Adam Martin oparł się na scenariuszach Rosnera i Andrzeja Jastrzębiec-Kozłowskiego. Widowisko przypomina czasy i bohaterów trzech wielkich zwycięskich zmagań polskiego oręża: w 1410 roku pod Grunwaldem, w 1683 roku pod Wiedniem i Bitwę Warszawską z 1920 roku. Zapowiedzi słowne i występy orkiestry pozwoliły artystom na zmianę mundurów i rekwizytów.

Zaczęło się od uwertury "Mieczów dostatek, chorągwi tryumf". W epokę Grunwaldu przeniosły widzów słowa z Kroniki Długosza, scenki nominowania Jagiełły na króla, przysięgi Jadwigi oraz chóralne i solowe pieśni, m.in.: "Gaude mater Polonia", "Bogurodzica". Rolę tancerzy pełniły chorągwie.

Wstępem do drugiej odsłony był polonez A-dur Fryderyka Chopina. Zanim zabrzmiał polonez o wiedeńskiej odsieczy, pokazali się: król Jan III Sobieski i Marysieńka oraz skrzydlata husaria. Koloryt codzienności epoki wyśpiewali rycerze w "Kurdeszu nad kurdeszami" i "Odzie do wąsów".

Wydarzenia sprzed 90 lat zapowiedziały intermezza "Kadrowej brygady" i "Pierwszej brygady". Odczytywane przez Tomasza Szurana odezwy marszałka Józefa Piłsudskiego przeplatane były "Pieśnią o wodzu miłym", "Pierwszą kadrową". "Marsza Pierwszej Brygady" publiczność wysłuchała na stojąco.

Duże wrażenie robiły przemarsze rycerzy z chorągwiami. Utwory w nastroju patetycznym przeplatały się z lżejszymi. Finałowa pieśń "Pomyśl, Polsko" w wykonaniu całego zespołu, zasłużyła na brawa i bis.

Orkiestrą dyrygowali: Kazimierz Ołtarzewski i Piotr Racewicz.

Prezentacja w katedrze praskiej rozbudziła zainteresowanie obejrzeniem koncertu-widowiska w pełnej, plenerowej wersji. O terminie poinformujemy niezwłocznie po uzyskaniu informacji od kierownictwa Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego.


K.
9263