Praskie parafie

Parafia Matki Bożej Loretańskiej

Jego historia zaczyna się wraz z historią Pragi, w XVII wieku. Co tu dużo kryć - wtedy też zaczyna się właściwie historia Warszawy. Miasto istniało oczywiście wcześniej, ale przez pierwsze ćwierć tysiąclecia dzisiejsza stolica Polski była prowincjonalnym miastem prowincjonalnego Księstwa Mazowieckiego. Do 1526 roku ziemie te nie były nawet częścią Polski! Dopiero po inkorporacji Mazowsza do Korony Królestwa Polskiego rozpoczęła się powolna kariera Warszawy. Z początku powolna, nabrała tempa, gdy Zygmunt III Waza przeniósł tu stolicę. Znaczenie króla dla Warszawy podkreśla chociażby pomnik postawiony na Placu Zamkowym. Zazdrośni krakowianie skomponowali nawet rymowankę, wyjaśniającą - niezbyt prawdziwie - okoliczności zbudowania kolumny Zygmunta: "Postawili go na słupie, za to, że miał Kraków w... nosie."

Początki Pragi
W połowie XVII wieku dookoła dworu królewskiego zaczęły wyrastać miasta-satelity. Także na prawym brzegu Wisły. 10 lutego 1648 roku prawa miejskie uzyskała Praga. Upamiętnione to zostało w jej herbie - niezwykłym i bardzo skomplikowanym: w czerwonym polu widnieje Kaplica Loretańska, podtrzymywana przez aniołów. Wyżej jeszcze znajduje się Matka Boża z Dzieciątkiem. Pod kaplicą umieszczony jest herb Ogończyk, a także infuła i pastorał. Poniżej są dwa skrzyżowane klucze i miecz. Całość otacza wieniec laurowy.

Historię tę należy czytać w sposób następujący: Pragę założył Michał Erazm Działyński, pieczętujący się herbem Ogończyk. Był on osobą duchowną, noszącą infułę i pastorał. Pełnił funkcję ordynariusza diecezji w Kamieńcu Podolskim, której symbolem były dwa skrzyżowane klucze i miecz. A figury wieńczące herb - Matka Boża i Kaplica Loretańska - odnoszą się bezpośrednio do bohatera niniejszego artykułu - kościoła na Ratuszowej.

Był on bowiem elementem pejzażu Pragi już wcześniej. W początkach 1617 roku przybyli to Bernardyni i założyli klasztor oraz kościół pod wezwaniem św. Andrzeja. Przy jego południowej ścianie zbudowano domek loretański. Zaprojektował go Constantino Tencalla, włoski Szwajcar, twórca wspomnianej wcześniej kolumny Zygmunta III.

Kamienie, mury, tradycja
Domki loretańskie był wówczas bardzo modnym elementem architektury sakralnej. Ich historia zaczyna się w czasie krucjat do Ziemi Świętej, a właściwie - w czasie ucieczki krzyżowców przed muzułmanami. Jeden z chrześcijańskich rycerzy, nie będąc w stanie obronić bazyliki Zwiastowania w Nazarecie przed niewiernymi, postanowił zabrać ją ze sobą do Europy. Było to dość trudne zadanie - bazylika znajduje się wewnątrz kamiennej groty - toteż rozebrane zostały jedynie mury przedsionka. Kamienie przeniesiono do włoskiego miasta Loreto nad Adriatykiem i wykorzystano do budowy niewielkiego sanktuarium, poświęconego Zwiastowaniu. Według legendy jest to "szczęśliwy dom z Nazaretu, w którym anioł pozdrowił przyszłą Matkę Boga i gdzie Słowo stało się Ciałem".

Domki Loretańskie nie były samodzielnymi budowlami. Budowano je we wnętrzu kościołów lub tuż obok. Tak też było na Pradze. W kolejnych latach praskie Loreto przyciągało coraz więcej pielgrzymów, a figura Matki Bożej Loretańskiej była coraz piękniej i coraz bardziej bogato dekorowana. Niestety, bogactwa klasztoru benedyktynów przyciągały bandytów służących w obcych armiach. W 1656 roku świątynię splądrowali i ograbili żołdacy szwedzcy, a w 1794 roku - sołdaci moskiewscy.

Największy cios został jednak zadany przez przyjaciół. Księstwo Warszawskie było przez wszystkie lata swojego istnienia zagrożone przez nagłe uderzenie ze wschodu. Aby zabezpieczyć się przed rosyjską agresją, należało budować fortyfikacje i umocnienia. Warszawę od północy miała bronić twierdza Modlin, a od wschodu - twierdza Praga. Fortyfikacje w Modlinie powstały szybko - i istnieją do dziś. Twierdza na Pradze wymagała więcej pracy, przede wszystkim trzeba było wyburzyć starą zabudowę. Nie żałowano jej za bardzo - większość budynków była spalona od czasów rzezi Pragi w 1794 roku - jednak smutny los czekał też praskie kościoły. Klasztor bernardynów był zresztą uszkodzony ogniem artylerii austriackiej w 1809 roku. Na prośbę ludności zachowano jedynie mały, skromny i niski domek loretański.

Jedyny kościół na Pradze
W 1815 roku - mocą ustaleń Kongresu Wiedeńskiego - Rosja z wroga Polski stała się jej sojusznikiem. Praga tymczasem była niemal pustym placem budowy, przygotowanym do wystawienia nikomu niepotrzebnej twierdzy. Ostatecznie zaniechano jej budowy, a opustoszała Praga zaczęła się powoli zaludniać. O ile jednak w XVIII wieku dzielnica ta była elegancka, niemal willowa, to w XIX wieku stała się miejscem zamieszkania rzemieślników i kupców. Gdy zaś w 1862 roku do Pragi dotarła Kolej Warszawsko-Petesburska, zaczęły powstawać tu zakłady przemysłowe, a wraz z nimi przybyli robotnicy, nadając dzielnicy zupełnie nowy charakter. W tym czasie nie było już śladu po sympatii polsko-rosyjskiej z drugiego i trzeciego dziesięciolecia XIX wieku. Polacy występowali zbrojnie przeciwko nieproszonym rosyjskim gościom, a ci zachowywali się w Polsce jak u siebie, rządzili się i próbowali upodobnić Warszawę do smutnych miast imperium carskiego. Jedną z rosyjskich broni wymierzonych w Polaków była walka z religią katolicką. Na budowę kościoła trzeba było mieć pozwolenie, na które czekało się bardzo, bardzo długo. W 1853 roku niewielka kapliczka przeszła "przebudowę", polegającą na zbudowaniu attyki przy wejściu oraz krużganków wokół domku loretańskiego. Ostatnim akordem było przykrycie całego kompleksu wspólnym dachem. W ten sposób domek loretański znalazł się wewnątrz świątyni, a kościół mógł gościć kilkukrotnie więcej wiernych. Wciąż nie wystarczało to na zaspokojenie potrzeb wiernych. Od 1811 do 1901 roku, przez niemal cały wiek XIX, olbrzymiej parafii praskiej - liczącej niemal sto tysięcy wiernych - służył jedynie niewielki kościółek przy ulicy Ratuszowej.

Jeden z wielu?
Przez czterdzieści kolejnych lat praska parafia miała swą siedzibę w kościele św. Floriana, ale w 1941 roku zbyt dużą parafię praską podzielono, a kościół Najświętszej Matki Bożej Loretańskiej znów stał się siedzibą fary. Tym razem parafia była mniejsza - jej obszar ograniczony jest wałami kolei obwodowej. Dziś w stylowym, późnobarokowym domku loretańskim jest inna figura niż cztery wieki temu. To gotycka rzeźba Marii z Dzieciątkiem zwana Matką Bożą Kamionkowską, przeniesiona tu w początkach XIX wieku. To najcenniejsze dzieło sztuki - nie tylko w tym kościele, ale i na całej Pradze. Na uwagę zasługuje też otoczenie świątyni. Niegdyś był tam oczywiście cmentarz, pozostałości po nim są podwójnie symboliczne. Jest to bowiem jedynie pojedynczy kamień nagrobny, poświęcony... Rochowi Kowalskiemu, bohaterowi Potopu, uśmierconemu przez Henryka Sienkiewicza w bitwie warszawskiej 1656 roku. Charakteru świątyni dodaje także figura Matki Boskiej wystawiona jako wotum dziękczynne za opuszczenie Pragi i Warszawy przez wojska rosyjskie w sierpniu 1915 roku. Po kilku latach na pomniku wyryto kolejną inskrypcję, dziękując Bogu za opuszczenie Warszawy także przez Niemców.

Posługę duszpasterską w parafii przy Ratuszowej sprawuje trzech księży, a proboszczem jest ks. kanonik Jan Strzyż.


T. Pawłowski
9169